
"Wojeny polsko-krzyżackie w zarysie"
list od von Reuffena z Czarnej Chorągwi
czyli
WSTĘP
Zapewne każdy z nas grając w "Gotyxa" ma przed oczami sceny znane z literatury i filmów dotyczące średniowiecza. Życie codzienne, handel, zamki, polowania a zwłaszcza bitwy zakutych w blachę wojowników rozpalają wyobraźnię. Także w wielu dyskusjach na forum przywołuje się powszechnie znane fakty dotyczące tej epoki. Powstaje z tego niezły galimatias. Dla jednych gra opisuje świat Króla Artura i jego rycerzy okrągłego stołu, dla innych Hrabiego Rolanda. Zapewne ktoś ma waleczne serce jak Mel Gibson. Inny prowadzi wojska Gondoru albo ma w swoich szeregach wiedźmina z Riwii.
Dla większości chyba, a na pewno dla mnie, "Gotyx" to czas wojen polsko-krzyżackich - walk w granicznych puszczach, podbojów sąsiednich ziem, dyplomacji, zdrad i Grunwaldu. Dlatego postanowiłem przybliżyć wszystkim troszeczkę sposób wojowania w tym okresie na pograniczach Kujaw, Mazowsza, Pomorza, Warmii i Mazur. Może ułatwi to dyskusję nad tak palącymi problemami jak to, czy były wtedy szpitale, czy koń przyspieszy atak na sąsiednią osadę i czy widły służyły do układania rycerzy w kupki.
czy trzeba szlachetnie się urodzić by zginąć marnie
czyli
LUDZIE
Każdy dzieciak wie, że w armiach polskiej i krzyżackiej walczył kwiat ówczesnej ziemi - szlachta. Jak było dokładnie?
Rzeczywiście, najważniejszą kategorią zbrojnych byli poddani siedzący na ziemiach na prawie rycerskim, zobowiązani wystąpić zbrojnie na wezwanie swojego pana. Ale oprócz szlachty stawali w polu chłopscy sołtysi, wolni mieszkańcy, mieszczanie i zaciężni wojownicy z połowy ówczesnego świata. Chorągwie były powoływane terytorialnie, dodatkowo własne wystawiali namiestnicy państwa i biskupi.
Zdecydowana większość polskich wojowników ekwipowała we własnym zakresie swój oddziałek - tak zwaną kopię. Stąd pewne różnice w wyposażeniu i liczebności, przyjmuje się jednak, że typowa kopia liczyła jednego ciężkozbrojnego, uzbrojonego w kopie i wprawionego w walce wręcz i 2-3 pachołków, wyposażonych w broń strzelczą (głównie kusze), ale potrafiacych wesprzeć swego rycerza w bezpośrednim starciu.
W wypadku, gdy państwo znalazło się w większych opałach, ogłaszano "obronę ziemi", w której brał udział każdy - w tym chłopi. W niektórych miastach powstawały niewielkie arsenały na wypadek wojny. Dzięki temu można było szybko wzmocnić obronę przed nieproszonymi wycieczkami - mury obsadzało mieszczaństwo
Państwo krzyżackie było strukturą silnie zmilitaryzowaną, bracia zakonni byli stale gotowi do walki. Towarzyszyli im ludzie pomniejszej rangi - półbracia, bracia służebni i knechtowie. Wszyscy oni stanowili załogi zamków, a te Zakon budował chętnie, szybko i gęsto. W ich murach gromadzono wielkie zapasy broni na wypadek działań wojennych na wielką skalę.
Piechota w obu armiach odgrywała role pomocniczą - stanowiła załogę twierdz, liczna jej grupa wlekła się wraz z taborami. Oczywiście poza rozbijaniem obozów każdy piechur umiał machać mieczem, zwłaszcza gdy miał silną motywację - podczas zdobywania taborów przeciwnika, pościgu i hmm... oczyszczanie pobojowiska.
Szczególną kategorią wojowników byli goście, ochotniczo zasilający szeregi wojsk, czy to dla sławy, czy dla zbawienia, czy dla łupów. Często pobierali za swoje usługi dodatkowe profity, dlatego granica między gościem a zaciężnym była płynna. Pod Grunwaldem obie armie posiadały chorągwie św. Jerzego, zasilone rycerzami z innych krajów.
czym, w czym i na czym
czyli
UZBROJENIE
Wbrew powszechnemu mniemaniu nie było większych różnic w wyposażeniu rycerstwa obu stron. Nie byli to wcale wojownicy odziani od stóp do głów w pancerne ubranka, z ogromnymi mieczami i na olbrzymich, rączych rumakach.
Pełna zbroja płytowa nigdy nie była w powszechnym użyciu z uwagi na szaloną cenę. Stać na nią było tylko najmożniejszych - braci zakonnych i niektórych gości. Większość kopijników zakładała kolczugę, a na nią płytowy napierśnik lub skórzaną kamizelę wzmocnioną od spodu płytami z żelaza lub stali. Ręce i nogi starano się chronić różnego rodzaju płytowymi ochronami - bardziej lub mniej kompletnymi. W podobne lekkie zbroje wyposażano strzelców. Przed utratą głowy chronił hełm - najczęściej prosty i tani kapalin ("kłobuk"), czasem też otwarty hełm stożkowy z zakładanym kolczym czepcem ("szłom"). Hełm z przyłbicą, najczęściej o wydłużonym kształcie - tzw. "psi pysk" - zakładali najbogatsi. Tarcze wykonywano z drewna i powlekano je skórą a następnie malowano. Posiadały kształt trójkątny, owalny lub czworokątny. Krawędź miała wcięcie, na którym opierano kopię. Piechota miała wielkie prostokątne tarcze - pawęże.
Wbrew powszechnym poglądom zbroja nie była bardzo ciężka - około 25 kilogramów (wyposażenie piechura w 1939 r to 30 kg)- i dawała walczącemu sporą swobodę ruchów. Nie było potrzeby ładowania rycerza na konia za pomocą systemu bloczków. A po upadku rycerz spokojnie mógł wstać (o ile miał jeszcze nogi).
Podstawową bronią konnego była kopia - służyła do potężnego uderzenia na wprost, całym impetem rycerza i konia. Często obok oparcia na tarczy przyczepiano ja dla wzmocnienia do haka na napierśniku zbroi. Miecze, a sporadycznie buzdygany, toporki, nadziaki odgrywały rolę pomocniczą - po skruszeniu kopii i rozbiciu szeregu wroga. Strzelcy także używali broni siecznej (miecz lub tańszy, jednosieczny kord), jednak ich główną rolą był ostrzał przeciwnika z lekkich kusz napinanych hakiem naciągowym lub z łuków refleksyjnych. Piechota obu stron korzystała z tarcz, kusz, łuków, włóczni, toporów, mieczów i kordów. Chłopi od małego byli obeznani z bronią i nie musieli w potrzebie improwizować kosami, cepami i widłami.
Zarówno Polacy jak i Krzyzacy potrafili strzelać z armat - zarówno lekkich polowych jak i dużych bombard oblężniczych. Pociski były kamienne. Ręczna broń palna dopiero zaczęła wchodzić w użycie i to raczej podczas oblężeń niż w polu. Można się domyślać, że nie posiadała zbyt wielu podobieństw z MG-42 - może poza ciężarem.
Podczas jazdy konnej posługiwano się ostrogami, siodła miały specjalną odmianę bojową, czasami siodłano też na sposób wschodnioeuropejski. Majętny rycerz po kupieniu bajeranckiej zbroi i szpanerskiego hełmu mógł zrobić tuning konia specjalną zbroją - ladrami. Najprawdopodobniej okrywała ona głowę, szyję i pierś zwierzęcia. W marszu jechano na koniach pochodowych, oszczędzając rumaki bojowe na walkę. Uważa się, że były to zwierzęta podobne do żyjących obecnie.
Mężczyźni w Średniowieczu od małego byli oswojeni z bronią - ćwiczyli swoje umiejętności przy okazji polowań i turniejów rycerskich oraz w domu. Współdziałanie w ramach większych formacji ćwiczono podczas przemarszów.
do boju Polsko, o-oo
czyli
WYPRAWA
Zgromadzenie i przemarsz wojsk zawsze jest ogromnym przedsięwzięciem organizacyjnym. Okazuje się, że w wiekach średnich przebiegało dosyć sprawnie. Znane są nam słynne łowy Jagiełły i Witolda w Puszczy Białowieskiej w celu zaopatrzenia armii w żywność, skryta mobilizacja wojsk i przeprawa przez Wisłę po moście pontonowym, szybki odskok i zmylenie przeciwnika pod Kurzętnikiem. A trzeba pamiętać że masom wojska towarzyszyły ogromne tabory. W zależności od sytuacji na każdy wóz przypadało 5-10 rycerzy, co daje kilkutysięczne kolumny ciągnące za armią. Ich prędkość limitowała szybkość posuwania się oddziałów - można było wykonać sporadyczny przemarsz na 40 -50 kilometrów, ale średnia była niższa. Co kilka dni robiono popas, by dać wytchnienie ludziom i koniom. Wyznaczeni przez wodza rycerze zajmowali się zaopatrzeniem, utrzymaniem porządku w obozie, wytyczeniem kierunku marszu, łącznością, rozpoznaniem Przemarsz głównych sił był ubezpieczany przez podjazdy - często sygnalizowano swoją pozycję podpalaniem wiosek. Na obcym terenie brano przewodników, korzystano też z wcześniej przygotowanych map. Informacje przekazywano chorągwiami (zwłaszcza w boju), oraz trąbami.
W celu rozpoznania swoich podczas walki rycerze polscy przewiązali ramiona słomianymi powrósłami, hasłem rozpoznawczym było "Kraków" i "Wilno". Takie sygnały rozpoznawcze stosowano także w innych walkach, np. pod Płowcami w 1331 i w Gdańsku w 1363 r. Niby wszystko jedno, z czyjej ręki się ginie, a jednak... Znany jest też przypadek Krzyżaka, który w 1431 roku podczas bitwy założył polski znak rozpoznawczy i wyniósł głowę z pogromu. Chociaż można przypuszczać, że honoru nie.
Przywiązywano pewną wagę do leczenia. W taborach znajdowały się wozy cyrulików-chirurgów (chociaż po Grunwaldzie przez całą noc umierali ranni obu stron na polu bitwy). W Zakonie pieczę nad szpitalami sprawował Wielki Szpitalnik, na terenie państwa były 24 szpitale - a raczej przytułki. W zamkach znajdowały się infirmerie; leczono w nich braci i służebnych zakonu. Wśród lekarzy panowała pewna specjalizacja - w 1401 roku wymieniano np. mistrza Konrada, okulistę. Inna sprawa, że ówczesny lekarz musiał znać się na wielu sztukach - także kowalstwie i ślusarstwie - podczas oblężenia Malborka Piotr z Oleśnicy, którego hełm został uszkodzony przez padający mur, musiał być rozkuwany za pomocą młotów.
co robi ten topór w moich plecach
czyli
WALKA
Czytacie ten artykulik, czytacie, czekacie na walkę. I jest, wreszcie!
Chcielibyście... Najpierw sprawa szalenie istotna, ona zmieni Wasz pogląd na to, czym była bitwa 600 lat temu.
Chorągiew - o niej będzie mowa. Oddział rycerzy, podstawowa jednostka taktyczna w Średniowieczu. Na pewno widzieliście na filmach - wataha konnych pędzi na siebie, ryczy "hurrra", potem następuje zbiorowa rzeźnia, dekapitacja i dobijanie. Otóż nie było tak prosto. Rzeczywiście we wczesnej fazie epok rycerze walczyli w luźnych liniach - "w płot" - i bitwa była szeregiem pojedynków, nad którymi nikt nie panował. W Polsce ten system nigdy się nie przyjął - doskonale trzymający się w siodle tworzyli chorągwią szyk kolumnowo-klinowy. Także Krzyżacy zastosowali podobną formację. Polegała ona na ustawieniu najlepszych rycerzy uzbrojonych w kopie w klin, za którym podążała długa kolumna strzelców konnych, osłanianych po bokach przez kopijników. W środku klina znajdowała się chorągiew, będąca jednocześnie znakiem kierunkowym dla oddziału. Uważa się nawet, że były dwie chorągwie - gdy trzeba było wycofać i przegrupować oddział, zwijano tą znajdującą się na polu bitwy i rozwijano znak w miejscu zbiórki. Dzięki takiej organizacji była możliwość wykonywania skomplikowanych zwrotów, oskrzydlenia a nawet wycofania rycerzy w celu zmiany koni i uszkodzonego oręża. Bitwa więc nie była tylko szeregiem chaotycznych i prymitywnych pojedynków między rycerzami, ale mogła być skomplikowanym starciem kawaleryjskim. Chorągiew w szyku kolumnowo-klinowym miała ogromną siłę przebicia a walczący w pierwszych szeregach byli wsparci ogniem strzelców.
Chorągiew liczyła 200-400 rycerzy i była wąska: pod Grunwaldem w pierwszym szeregu walczyło: w chorągwi krakowskiej - 9 rycerzy, w gończej - 5, w nadwornej - 4. Taka struktura chorągwi spowodowała, że 3 wszystkich rycerzy to strzelcy, a tylko 1 to kopijnicy.
Na podstawie książki A. Nadolskiego "Grunwald. Problemy wybrane"